Walka z hejterami ma sens. Radca prawny, który obrażał dziennikarzy naTemat będzie musiał zapłacić prawie 11 tys. zł

Za hejt trzeba płacić - dosłownie.
Za hejt trzeba płacić - dosłownie. fot. naTemat
Hejt w sieci jest potężnym problemem. Tym bardziej uporczywym, że bardzo trudno się z nim walczy. Jednak historia radcy prawnego z Cieszyna, który obrażał w mailach dziennikarzy naTemat pokazuje, że czasami warto podjąć rękawicę i wyjść z tego starcia obronną ręką.

W naTemat bardzo cenimy sobie kontakt z naszymi czytelnikami, dlatego pod wszystkimi naszymi autorskimi materiałami zamieszczamy adres internetowy dziennikarza. Z chęcią przyjmujemy wszelkie uwagi, sugestie, w ten sposób pojawiają się pomysły na nowe tematy, armujecie nas o niektórych sytuacjach, problemach, nad którymi należy się pochylić. Niestety, zdarza się też, że ta forma kontaktu używana jest także do obrażania dziennikarzy.


Pojedyncze obraźliwe maile od anonimów stały się przykrą normą, ale jakie było nasze zdziwienie, gdy kilku dziennikarzy zaczęło dostawać regularnie wyzwiska od radcy prawnego z Cieszyna, który bez żenady występował pod własnym nazwiskiem.

Kończą się prace nad portalem CzyjToRyj, gdzie zdjęcia z "demonstracji" KOD-u tych uboli i milicjantów z ich kobietami starymi już w istocie, /ale "kwi, kwi, kwi, kwi, kwi"/ będą do bólu identyfikowane, bo przecież TYCH ktoś widział i zna.

Ponieważ rzeczony radca prawny czuł się na tyle bezkarny, że występował pod własnym nazwiskiem, złożyliśmy zawiadomienie do Okręgowej Izby Radców Prawnych w Katowicach. Izba zajęła się sprawą, o czym pisaliśmy w naTemat w czerwcu zeszłego roku. Zbigniew K. obrażał dziennikarzy i straszył, a to dość rażące w kontekście Kodeksu Etyki Radcy prawnego, z którego wynika, że radca prawny obowiązany jest dbać o godność zawodu przy wykonywaniu czynności zawodowych, a także w działalności publicznej i życiu prywatnym. Poniżej tylko kilka z dziesiątek maili, które wysłał.
Zbigniew K.

"A wiecie, dryjańska /specjalnie z małej/ czym się różnicie od tej wspaniałej kobiety? ONA NIE MA DEFORMACJI. Mózgu. A mieliście , dryjańska /specjalnie z małej/ ten nic nie znaczący, kosmetyczny w swej istocie zabieg zwany przerwaniem ciąży? Jak nie to zamilczta..."

"a na kiedy masz wyznaczoną operacją usunięcia zaćmy mózgu? Mogę przyspieszyć termin. Będzie lepsze powietrze..."

"Spróbuj głupku iść na marsz - dostaniesz..."

"Macie w RYJ. I dostaniecie"

"Proszę sobie usiąść i popatrzyć w lustro. Jestem sztama, czy nie jestem"

Dziś dostaliśmy orzeczenie w sprawie wyroku postanowionego ws. Zbigniewa K. Nasz największy redakcyjny hejter za swoje niewybredne słowa wobec dziennikarzy naTemat będzie musiał zapłacić karę pieniężną 10 tys. złotych, pokryć koszty postępowania dyscyplinarnego w kwocie 962 zł, wymierzono mu także zakaz wykonywania patronatu na czas pięciu lat. Musimy przyznać, że czytanie uzasadnienia było dla nas nie lada frajdą.
Uzasadnienie orzeczenia

Sąd uznał, że (obraźliwe określenia przyp.red) były kierowane jedynie w celu obrażenia adresatów, gdyż w żadnym zakresie nie stanowią one merytorycznego odniesienia się do artykułów, na które reagował obwiniony. Również wyjaśnienia obwinionego , że nie kierował gróźb poprzez użycie wyrażeń: "Spróbuj głupku iść na marsz – dostaniesz", "Macie w RYJ. I dostaniecie" i w pierwszym przypadku miał na myśli, że chodzi o dostanie całusa, a w drugim prawidłowo miało brzmieć prawidłowo "macie w czyj to RYJ. I dostaniecie" i znaczyło to, że strona przeciwna, że strona przeciwna otrzyma świadectwo głupoty, stanowią jedynie taktykę procesową obwinionego, a nie rzeczywiste motywy, którymi kierował się przy ich formułowaniu i przekazywaniu do adresatów.

Dlatego podkreślamy z całą mocą, że warto walczyć z hejtem w internecie, bo jak pokazuje powyższa historia, jest on zwalczalny.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...